Nirvana

Seattle to miejsce niezwykłe, które odcisnęło duże piętno na rocku i jego pochodnych. To właśnie tutaj pojawiła się wielka czwórka, która zapoczątkowała wielką modę na grunge. Pearl Jam, Alice in Chains, Soundgarden i oczywiście Nirvana. Każdy z tych zespołów miał swoje trudne chwile, ale Nirvana wybija się tutaj ponad wszystko. Zespół istniał dokładnie siedem lat (tyle co The Doors) i jego wokalista również zakończył żywot zespołu (podobnie jak w The Doors). Kurt Cobain, bo o nim tu mowa, był jedynym człowiekiem w historii muzyki, którego fałszowanie nut porywało tłumy i pasowało jak ulał do muzyki. Nirvana grała bardzo „brudną” muzykę, ze swoistym klimatem, a nieczysty głos Cobaina miał w sobie to „coś” co wyróżnia największych – był charyzmatyczny, ciekawy i zwyczajnie… piękny. Nirvana zakończyła swój żywot dość wcześnie, ale przedtem zdołała zgromadzić całą masę fanów, którzy zostają wierni kapeli po dziś dzień. To od nich wszystko się zaczęło i na nich, tak na dobrą sprawę, mogło by się skończyć. Nirvana ukazała nowe trendy w muzyce, pokazała, że można zrobić wielką karierę, bez aprobaty wielkich korporacji. Mimo, że umarła ponad piętnaście lat temu, wciąż jest żywa w sercach wielu ludzi.